NEWS
Skandal i lekceważenie - tak o warunkach w
terminalu tanich linii lotniczych Etiuda w Warszawie mówią
sami pasażerowie. Niewykluczone, że pojawi się tam nowy
przewoźnik. O przeprowadzce myśli m.in. Centralwings.
W niewielkim blaszaku, który kiedyś był portem krajowym,
a wcześniej m.in. sklepem meblowym ludzie mdleją, bo nie
ma wentylacji, nie wystarcza też miejsc do siedzenia.
Co więcej pomieszczenie jest tak małe, że nie wszyscy
pasażerowie mieszczą się wewnątrz. Niewielki blaszak może
pomieścić około tysiąc osób, setki muszą jednak czekać
w ogromnej kolejce na zewnątrz. - Nie mam pojęcia co
stałoby się, gdyby doszło do ewakuacji, wszyscy chyba byśmy
się potratowali - mówią oczekujący w ogonku pasażerowie.
Nie dziwi więc, że kilka dni temu zdenerwowani czekaniem
na zewnątrz pasażerowie wtargnęli do hali. Potrzebna była
interwencja policji.
Rozwiążemy problemy pasażerów tanich linii lotniczych -
obiecują tymczasem Polskie Porty Lotnicze. Ma powstać
kolejna prowizorka, na którą niepotrzebne będzie
pozwolenie na budowę.
Oficjalnie nazywa się to lekką konstrukcją, ale Artur
Burak z PPL zapewnia, że nie chodzi tylko o zadaszenie. - Obok
Etiudy ma powstać coś więcej. Decyzja w tej sprawie
zapadnie za kilka tygodni.
Tymczasem za kilkanaście dni na Etiudzie może przybyć
kolejna tania linia - Centralwings. Jeden z pracowników obsługi
lotniska ma wątpliwości, czy uda im się obsłużyć tylu
pasażerów: Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Będą
długie kolejki, będą długie oczekiwania, nerwy, złość.
Efektem tego jest, że jedna z największych tanich linii
wycofuje się z Okęcia, a wielu obcokrajowcom łatwiej
polecieć do Krakowa niż Warszawy.