tanie linie lotnicze


Oferta_tanielinielotniczebiletyPromocje_taniebiletylotniczedublin shannon corkRezerwacja_biletylotniczepoznań berlinLotniska_taniebiletyluton gatwick stanstedRegulamin_tanielatanietanie latanieFAQ_aerofunbilety lotniczeWspółpraca_linielotniczetanie linieKontakt_rezerwacja



NEWS

 

Po dziewięciu godzinach obrad rada przerwała je. We wtorek ma kontynuować prace. Wciąż nie wiadomo, czy uda się wybrać nowego szefa. Największe szanse miał Tomasz Dembski, który pełni obowiązki prezesa od połowy listopada ub. roku.

Firmą od miesięcy szarpią wewnętrzne konflikty. Związkowcy sprzeciwiają się Dembskiemu, zarzucając mu brak umiejętności zarządzania 3,6-tys. załogą. Jednak ma on pełne poparcie Ministerstwa Skarbu, które gotowe jest go bronić nawet kosztem posądzeń o bezprawne chwyty. Pod koniec stycznia wiceminister skarbu Ireneusz Dąbrowski zasugerował konkurentowi Dembskiego Jarosławowi Lazurce (od 15 lat zarządcy Warszawskich Zakładów Mechanicznych PZL WZM), by wycofał się z konkursu. Dąbrowski miał mu powiedzieć, że nawet jeśli wygra konkurs, nie będzie mógł podejmować strategicznych dla spółki decyzji, bo nie ma poparcia resortu skarbu. - Ten konkurs od początku jest ustawiony - uważa Stefan Malczewski, przewodniczący LOT-owskiej "Solidarności".

34-letni Tomasz Dembski jest doktorem nauk ekonomicznych i absolwentem Wydziału Zarządzania oraz Instytutu Anglistyki i Instytutu Lingwistyki UW, a także Wydziału Ekonomii Stosowanej Katolickiego Uniwersytetu w Leuven. Studiował też w Międzynarodowym Instytucie Kształcenia Menedżerów w Lozannie.

Według ministerstwa tylko on może wyprowadzić spółkę na prostą. Od listopada opracowuje strategię rozwoju firmy i przygotowuje ją do prywatyzacji i wejścia na giełdę.

LOT pogrąża się w kłopotach od chwili wejścia na polski rynek tanich przewoźników. Jeszcze w listopadzie 2003 roku biuro prasowe LOT-u twierdziło, że tanie linie "to będzie konkurencja głównie dla połączeń autokarowych i kolejowych". Stało się inaczej. Kiedy zagraniczne tanie linie zaczęły w Polsce zakładać bazy i wywozić Polaków do pracy na Zachodzie, LOT utworzył spółkę-córkę Centralwings. Linia zamiast stać się biznesową podporą LOT-u w segmencie tanich przewozów, stała się kolejnym elementem przynoszącym straty. W 2005 roku było to blisko 60 mln zł, w ubiegłym - według danych związkowców - 88 mln zł.

LOT traci rynek, traci pasażerów, nie potrafi opracować strategii działania na najbliższe lata. Członkowie sejmowej komisji skarbu od miesięcy nie mogą doprosić się spójnej wizji kierunku rozwoju. Jesienią ub. roku zarzucali niekompetencję poprzedniemu prezesowi Krzysztofowi Kapisowi, który po odwołaniu został... doradcą p.o. prezesa Tomasza Dembskiego i zamiast niego pojawił się na styczniowym posiedzeniu komisji skarbu, by przedstawiać plany rozwoju linii. - To drwiny z firmy - denerwowali się na korytarzu sejmowym związkowcy. - Myśleliśmy, że Kapis został odwołany, bo nie potrafił poprowadzić firmy, tymczasem on dalej przygotowuje strategię. To paranoja!

Tymczasem na polski rynek coraz silniej wchodzi konkurencja. Linia Norwegian w tym roku podwoi liczbę połączeń z Okęcia, kolejne połączenia otwiera węgiersko-amerykański Wizz Air. Europejski potentat, irlandzki Ryanair, który wczoraj uruchomił pierwsze połączenie z Warszawy, zamierza w ciągu dwóch lat zdystansować LOT pod względem ilości przewiezionych pasażerów. Szef linii Michael O'Leary zapowiedział kilka miesięcy temu, że jego ekspansja w Polsce zakończy się bankructwem LOT-u.

W ub. roku LOT po raz pierwszy od lat odnotował spadek liczby przewiezionych pasażerów. Według wstępnych, jeszcze nieoficjalnych podliczeń przewiózł o ok. 100 tys. pasażerów mniej niż w 2005 r. Na najbardziej dochodowych połączeniach do USA pasażerów podbiera LOT-owi nawet Lufthansa - jej partner z sojuszu lotniczego StarAlliance. Do wejścia na ten rynek szykują się inni konkurenci, m.in. Emirates - jedna z najbogatszych na świecie linii z Emiratów Arabskich.

Wczoraj rano, związkowcy zawiesili na bramie przed główną siedzibą LOT-u baner przypominający bilet lotniczy. - To bilet do Mińska dla Tomasza Dembskiego, w jedną stronę. Jeśli podobają mu się metody działania z Białorusi, to niech tam jedzie i nie wraca - tłumaczyli.

Dziesięć dni temu Dembski nakazał konfiskatę związkowych komputerów i zawiadomił prokuraturę o wypływie poufnych informacji firmowych. Tymczasem związkowcy dzień wcześniej zawiadomili prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez Dembskiego. Zarzucili mu naruszenie prawa do niezależności działań związkom zawodowym.





 

 

Wstecz                                                                                                                                                          .: Strona główna



tanie bilety lotnicze