NEWS
Czy 77-letnie lotnisko w Nowym Targu, które teraz
porasta trawa, ma szansę stać się portem pasażerskim, skąd
górale będą mogli odlatywać za chlebem do Irlandii lub
Anglii? Burmistrz Nowego Targu Marek Fryźlewicz uważa, że
może nie w niedalekiej przyszłości, ale kiedyś tak, bo
zapaliło się zielone światełko dla tego rodzaju
inwestycji.
- Od niedawna jest możliwość pozyskania funduszy z
Unii Europejskiej - mówi burmistrz Nowego Targu. Do tej
pory tylko mogliśmy marzyć o lotnisku na Podhalu. Prowadzić
akademickie dyskusje, czy jest ono w regionie potrzebne.
Teraz mogliśmy wziąć się za konkretne działania.
Nowotarskie władze zleciły niemieckiej firmie, która
wygrała przetarg, opracowanie koncepcji utworzenia lotniska
pasażerskiego - tzw. dyspozycyjnego, biznesplanu, analizy
opłacalności inwestycji oraz analizy szans i zagrożeń. -
Dokumentację ocenia teraz ekspert. Mamy nadzieję, że
ocena wypadnie dla nas pomyślnie. Pod koniec lutego albo na
początku marca zamierzamy dokonać prezentacji koncepcji
- obiecuje burmistrz.
Wydaliśmy naprawdę dużo pieniędzy, ale myślę, że
warto, bo lotnisko, jako rezerwowe dla Balic, jest konieczne
w Małopolsce, a nasze ma tradycje i warunki. Lotnisko w
Nowym Targu zajmuje 130 hektarów. Część należy do
miasta, część jest w wieczystym użytkowaniu
nowotarskiego Aeroklubu, który również popiera stworzenie
pasażerskiego portu. 300-hektarowy obszar wokół lotniska
mógłby z powodzeniem stanowić wymaganą strefę ochronną.
- Chcemy zbudować w naszym mieście lotnisko regionalne,
które w pierwszym etapie obsługiwałoby ruch krajowy oraz
krótkie trasy europejskie - mówi Fryźlewicz. -
Dopiero w dalszej przyszłości moglibyśmy otworzyć się
na trasy bardziej odległe. Planujemy budowę pasa
startowego o długości 1600 metrów z możliwością przedłużenia.
Całym przedsięwzięciem ma się zająć powołana do tego
spółka, której zadaniem będzie m.in. znalezienie pieniędzy
na modernizację nowotarskiego lotniska. Środki mają być
dostępne w Europejskim Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Szansą dla prowadzenia tego rodzaju inwestycji i zielonym
światłem dla rozbudowy lokalnych, niewykorzystanych
lotnisk będzie rządowy program rozwoju sieci lotnisk w
Polsce. Kilka dni temu minister transportu skierował jego
projekt, po przyjęciu go przez Radę Ministrów, do międzyresortowych
uzgodnień. Minister planuje stworzyć w kraju sieć
lotnisk, która mogłaby obsłużyć wzrastający z roku na
rok ruch pasażerski. Sondaże wskazują, że do roku 2010
wzrośnie on dwukrotnie. Wprogramie określone są m.in.
kryteria, według których oceniana będzie - jak tłumaczą
w ministerstwie - zasadność zaangażowania środków
publicznych w rozwój lotniskowej infrastruktury. Wymagany
jest także biznesplan, który przede wszystkim powinien
zawierać analizę opłacalności przedsięwzięcia i
oszacowanie popytu na usługi lotnicze na danym obszarze.
Burmistrz Nowego Targu uważa, że będzie dość chętnych
do skorzystania z tutejszego lotniska. Liczy na turystów,
którzy wybiorą kilkudziesięciominutowy lot pod Tatry
zamiast wielogodzinnej jazdy zakorkowaną zakopianką.
Zdaniem burmistrza, nowotarskie lotnisko ma szansę znaleźć
się w sieci portów lokalnych. Jednak ma ono konkurencję w
Małopolsce: również Stary Sącz, a z nim cała Nowosądecczyzna,
stara się o uruchomienie lotniska pasażerskiego. -
Wydaje mi się, że nasze lotnisko ma lepsze warunki niż to
w Starym Sączu - uważa burmistrz Fryźlewicz. -
Popierają nas też obecne władze Zakopanego. Poprzednie
uważały, że lepszym rozwiązaniem jest lotnisko w
Popradzie. - Lubimy Słowaków, ale zawsze to dla nas
konkurencja - przyznaje wiceburmistrz Zakopanego Wojciech
Solik.