tanie linie lotnicze


Oferta_tanielinielotniczebiletyPromocje_taniebiletylotniczedublin shannon corkRezerwacja_biletylotniczepoznań berlinLotniska_taniebiletyluton gatwick stanstedRegulamin_tanielatanietanie latanieFAQ_aerofunbilety lotniczeWspółpraca_linielotniczetanie linieKontakt_rezerwacja



NEWS

 

- Z lotami do Maroka nabito nas w butelkę - skarżą się klienci taniej linii lotniczej Ryanair. - Nic podobnego - odpowiada przewoźnik. "Maroko" - tak brzmi hasło, które rozgrzało polskich amatorów taniego latania po Europie. Do niedawna położonego w północnej Afryce państwa nie obejmowała tzw. strefa otwartego nieba nad Unią Europejską i kilkoma stowarzyszonymi krajami (m.in. Chorwacją), umożliwiająca wykonywanie tanich przelotów w jej obrębie. Jednak prowadzone na politycznym szczeblu rozmowy między unijnymi a marokańskimi urzędami rokowały nadzieję, że wkrótce samoloty kilku tanich przewoźników będą mogły bez przeszkód lądować na lotniskach w Marrakeszu, Fezie czy Casablance. Dla linii lotniczych to oczywisty złoty interes, wśród europejskich turystów Maroko zdobywa bowiem dużą popularność. Otwarcie strefy było szansą, aby za znacznie tańsze pieniądze niż dotychczas wyskoczyć na kilka dni na marokańskie pustkowia, w góry Atlas czy na plaże.

Zgodnie z procedurami o otwarciu strefy wolnego nieba nie decyduje cała Unia Europejska, ale poszczególne, zainteresowane lotami na tej trasie, państwa. Niemal natychmiast po podpisaniu porozumień między Wielką Brytanią i Marokiem oraz Hiszpanią i Marokiem z okazji skorzystały linie easyJet i Ryanair. Te drugie rozpoczęły sprzedaż lotów również z terenu Francji (lotnisko pod Marsylią) oraz Niemiec (tani hub przesiadkowy Frankfurt/Hahn) jeszcze przed podpisaniem międzynarodowych umów między wspomnianymi krajami. Z powodu sprzeciwu Francuzów ani Francja, ani Niemcy umów w końcu nie podpisały, wskutek czego setki klientów, m.in. z Polski, zmuszone zostały do rezygnacji z przelotów.

- Według ogłoszonego z początkiem listopada cennika Ryanair dowiedziałem się, że za dość przyzwoite pieniądze mogę polecieć w marcu z Frankfurtu/Hahn do Maroka. A że trąbili o lotach Ryanaira z Krakowa do Frankfurtu, zamówiłem u nich jeden lot z Polski do Niemiec, a drugi z Niemiec do Maroka. Tą samą drogą chciałem wrócić. Po kilku dniach dostałem e-maila, że samoloty na trasach marokańsko-niemieckich w ogóle nie wystartują. Co prawda gwarantowano mi zwrot kasy za tę część podróży, ale słowem nie wspomniano o tej z Krakowa do portu przesiadkowego. I co ja mam robić przez tydzień na jakimś pastwisku koło Luksemburga? - oburza się Adam z Krakowa, jeden z pokrzywdzonych pasażerów linii Ryanair.

W tę samą marokańską pułapkę wpadło wiele osób z Polski, skuszonych ofertą irlandzkiego przewoźnika. Schemat wszędzie był ten sam: samolotem Ryanair bądź własnym samochodem dostać się pod Frankfurtu, a stamtąd lecieć na wymarzony urlop. - Miałem spędzić sylwestra w Maroku, a e-maila z odwołaniem lotu zauważyłem w ostatniej chwili. I co mam teraz robić? Dobrze, że nie wyjechałem. Mój kolega właśnie wraca wściekły pociągiem do Polski. W Maroku miał być miesiąc - mówi Jan Blaszowski z Warszawy.

Ryanair tłumaczy, że jeśli ktoś chce, to otrzyma zwrot pieniędzy, ale innych strat pasażerom pokryć nie zamierza. - Jako tania linia nie oferujemy tzw. przelotów łączonych. Przykro nam, ale pan, który zapłacił za wykonywany przez nas lot Kraków - Frankfurt/Hahn, aby stamtąd polecieć do Maroka, zwrotu nie otrzyma - mówi Tomasz Kułakowski odpowiedzialny w Ryanair za sprzedaż i marketing w krajach Europy Środkowej.

- Jak można sprzedawać loty na trasy, których nie gwarantują jeszcze żadne umowy? - nie rezygnują klienci Ryanair, którzy zastanawiają się nad skierowaniem skargi na przewoźnika do Urzędu Lotnictwa Cywilnego.



















 

 

Wstecz                                                                                                                                                          .: Strona główna



tanie bilety lotnicze